
Na wieść o rosnącym zainteresowaniu in-vitro wśród par bezskutecznie starających się o potomstwo w sposób naturalny (a także o stopniowym wzroście liczby przeprowadzanych zabiegów tego typu) na forach internetowych podnoszą się głosy, iż jest to kwestia wyboru między sztucznym zapłodnieniem a adopcją. Niektórzy uważają, że pary decydują się na in-vitro, ponieważ adopcja jest zbyt skomplikowanym procesem administracyjnym, obwarowanym licznymi wymogami (zwłaszcza socjalno-bytowymi), którym nie jest łatwo sprostać. Wprawdzie in-vitro to zabieg skomplikowany pod względem medycznym, jednak pacjent nie musi się tym przejmować, ponieważ to do lekarzy należy, by wszystko odbyło się właściwie. Stąd też wniosek, że obostrzenia prawne odstraszają małżeństwa i niejako „popychają" je w kierunku sztucznego zapłodnienia. Są to jednak rozważania czysto hipotetyczne - aby je potwierdzić lub obalić, należałoby przeprowadzić szeroko zakrojone badania ankietowe.

